wtorek, 7 czerwca 2011

Via ferrata Giovanni Lipella

Drugie dnia zdecydowaliśmy się na ferratę Giovanni Lipella. Wyruszyliśmy samochodem z Misuriny koło 9. Po około 40 min jazdy zaparkowaliśmy na parkingu koło szlaku prowadzącego do schroniska Dibona z dna doliny. To był błąd, jak się później przekonaliśmy bardzo kosztowny. Wyruszyliśmy pełni zapału ścieżką przez las i po około półtorej godzinie forsownego marszu doszliśmy do schroniska Dibona. Na miejscu okazało się, że baz najmniejszego problemu można dotrzeć tam autem, straciliśmy tylko niepotrzebnie siły i czas. Lekko rozdrażnienie ruszyliśmy szlakiem prowadzącą przez piargi do początku ferraty. Czas podejścia 1.5 h, który jest w opisie trochę się wydłużył i po około 2.h stanęliśmy u stup sztolni.


Ostatnie przygotowania przed ruszeniem do sztolni

Z uwagi na to, że panuje w niej całkowita ciemność niezbędne są czołówki. Przejście tej olbrzymiej sztolni nie zajmuje długo, ale budzi podziw dla wytrwałości żołnierzy, którzy pracowicie ją drążyli. Po wyjściu natrafiliśmy na dwa szerokie i strome płaty śniegu kończące się od dołu malowniczą przepaścią. Musieliśmy je przejść w poprzek, ale pojawił się mały problem –Słoń z powodu ran na nogach (otwarte żylaki) nie mógł zakładać przez cały wyjazd butów treningowych używał, więc adidasów. Na płatach śniegu szedł wolno i uważał na każdy krok.

 Słoń przekraczający płat śniegu w adidasach.

Następnie zaczyna się właściwa ferrata -pięknie poprowadzona, eksponowanymi półkami w poprzek zbocza. Zdążały się momenty pionowe, w których przydawały się umiejętności wspinaczkowe.





Gdy doszliśmy do rozwidlenia szlaku byliśmy już solidnie zmęczeni. Pogoda, zaczęła robić się brzydka -wiał lodowaty wiatr i zanosiło się na burze. Ponadto było już znacznie później niż się spodziewaliśmy, wynikało to z całkowicie niepotrzebnego podejścia z dna doliny i nierealnych czasów w przewodniku. W tych okolicznościach zdecydowaliśmy się odpuścić wejście na szczyt i wycofać się szlakiem do schroniska Giussani. Po drodze minęliśmy Tre Dita (trzy palce), turnie wykute przez żołnierzy w czasie wolnym od drążenia wspomnianej wcześniej sztolni.


  Tre Dita -Trzy Palce

Jak się okazało decyzja o wybraniu drogi do schroniska była jak najbardziej właściwa, bo zamiast widniejących w przewodniku 20 min schodziliśmy ponad godzinę – a tępo było zabójcze. Od Rif. Giussani do Rif. Dibona mieliśmy schodzić 40 min, tu na szczęście autor mylił się tylko o około 25 min. Pozostała nam jeszcze tylko droga przez las do samochodu. Niestety podczas zejścia poślizgnąłem się na błocie (akurat jedyny razy podczas całego wyjazdu Słoń pożyczył ode mnie kijki) i przeciążyłem mocno prawe kolano. Z trudem dowlekłem się do samochodu, a ból towarzyszył mi już do końca pobytu i jeszcze długo po powrocie do domu… Tak Minoł dzień drugi, który upewnił nas w przekonaniu, że czasy w przewodniku to bajka. Po długich dyskusjach zapadła decyzja, że rezygnujemy z obejścia Popera i obejścia Sorapiss. Każda z tych ferrat zajęłaby nam dwa dni, a niestety nie byliśmy przygotowani na coś takiego.

Malowniczo położone  Rif. Giussani.

 Via ferrata Giovanni Lipella jest długą ale bardzo zróżnicowaną ferratą, z pięknymi widokami i licznymi eksponowanymi fragmentami, z chęcią wybrał bym się na nią jeszcze raz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz