wtorek, 12 marca 2013

Podziemne Miasto Głuszyca - Kompleks Osówka

W ostatnim czasie zainteresowałem się tematyką Riese i stwierdziłem, że warto by było zobaczyć te miejsca o których dotychczas tylko czytałem, a przy okazji choć trochę poznać Sudety. Akurat tak się złożyło, że drugi marcowy weekend miałem cały wolny (rzadka sytuacja), więc zdecydowaliśmy się z żoną na wyjazd.

Riese, czyli po polsku Olbrzym jest największym projektem górniczo-budowlanym, realizowanym przez III Rzeszę. Prace rozpoczęto w listopadzie 1943r., a porzucono w 1945r. Początkowo na budowie pracowali robotnicy przymusowi, którzy jednak szybko zostali zastąpieni przez więźniów obozu Gross-Rosen. Kompleks był budowany według najbardziej zaawansowanej ówczesnej technologi. Niemcy porzucili Riese, gdy Armia Czerwona zbliżyła się do Gór Sowich, wcześniej wysadzając lub maskując wejścia do części kompleksu. Po dziś dzień nie znamy przeznaczenia obiektów, co spowodowało wiele spekulacji na ten temat. Niektórzy twierdzą, że miała to być podziemna kwatera Hitlera czy kompleks fabryk, ale spotkałem się z również z bardziej fantastycznymi teoriami, jakoby Niemcy pracowali tu nad tajną bronią, chcieli wyprodukować nadczłowieka, bądź szukali UFO, które rozbiło się w tym miejscu przed wiekami. Inni sugerują, że w Górach Sowich ukryto złoto ewakuowane z Wrocławia albo że po dziś dzień pod górami istnieje podziemne miasto, w którym hodowana jest rasa panów, która czeka na odpowiedni moment, by przejąć władzę nad Światem. Obojętnie jak brzmią niektóre teorie, większość z nich jest zgodna w jednej kwestii, że w górach nadal są niemieccy strażnicy, którzy pilnują obiektów i usuwają tych, którzy zadają za dużo pytań. 



Wróćmy teraz do naszego wyjazdu. Wyjeżdżamy rano z Krakowa i do Osówki dojeżdżamy koło 12:30. Kupujemy bilety na trasę Ekstremalną, którą ma zawierać dodatkowe atrakcje w postaci przepłynięcia łódką zalanego chodnika i przejścia mostu linowego i o 13:00 wchodzimy do sztolni.



Przechodzimy pierwszym korytarzem z surowej skały do żelbetonowej wartowni, w której poznajemy historię obiektu i oglądamy nietoperze. Wartownia jest jednym z niewielu miejsc gdzie prace prace weszły na etap betonowania i widać jak to wszystko miało wyglądać. Po chwili ruszamy dalej i dochodzimy do części ekstremalnej, która polega na 5min przejażdżce łódką i spacerze ciemnym zalanym korytarzem po kładce z desek. Na szczęście dostaliśmy latarki. Cała "przyjemność" trwa może 15min i dostarcza niewiele emocji.


Później idziemy już regularną trasą, podczas której oglądamy m.in. pozostałości szalunków, broń i sprzęt wojskowy odnaleziony w rejonie, plansze z trzema czołgami w skali 1:1 i wagoniki używane do wywozu urobku. Na jednym odcinku odtwarzana jest ścieżka dźwiękowa dająca wyobrażenie w jakich warunkach musieli pracować ludzi podczas drążenia tuneli. 


Na koniec pani przewodnik pokazuje nam formy lodowe, które powstają każdej zimy przy wejściu numer dwa i po około godzinie jesteśmy znów na powierzchni. Zła pogoda zmusza nas do porzucenia planu obejrzenia naziemnej części Osówki, w skład której wchodzą tzw. kasyno i siłownia.W szczególności tymi obiektami przez wiele lat po wojnie interesowali się Rosjanie.


Wizyta w Osówce jest na pewno ciekawą formą spotkania z historią chociaż nie warto płacić 6zł więcej za trasę "Ekstremalną", lepiej za zaoszczędzone pieniądze kupić sobie piwo (bądź czekolade), przyjemność będzie bez wątpienia większa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz