czwartek, 20 września 2012

Czerwona Ławka

Czerwona Ławka (po słowacku: Priečne sedlo) to nazwa, która od dłuższego czasu krążyła mi po głowie. Wyobraźnię rozpalało to, że szlak ten jest uznawany za najtrudniejszy na Słowacji, spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że jest trudniejszy od Orlej Perci. W tym tygodniu po kilkakrotnym przesuwaniu terminu wyjazdu wreszcie udaje mi się tam wybrać, razem ze mną zabiera się jeszcze rekonwalescent Słoń.Wyjeżdżamy z domu o 5 rano, a w Starym Smokowcu jesteśmy koło 7:30, gdy dochodzimy do dolnej stacji kolejki na Hrebienok okazuj się ze właśnie odjechała. Musimy czekać na następną, prawie 30 min i na górze jesteśmy 8:10. Po śniadaniu ruszamy w stronę Chaty Teryho -czas na znaku 2h 45min.

Panorama doliny Pięciu Stawów Spliskich
Mimo złapania zadyszki na progu skalnym, przy Terynce jesteśmy po 2h 15min. Pogoda jest wspaniała, widoki prześliczne, szczerze powiedziawszy kocham to miejsce. Pokochałem je od pierwszego wejrzenia, gdy 3 lata temu, doczłapałem do schroniska w deszczu i mgle. Robimy sobie dłuższą przerwę, by zjeść tutejszy specjał cesnakową polievkę (zupa czosnkowa, z grzankami i serem).

W głębi doliny próg skalny a na nim Terynka
Ponownie na szlak wracamy po 30 min, kierujemy się znakami żółtymi, przejście do  Schroniska Zbójnickiego ma planowo zająć 3h. Szlak ten jest jednokierunkowy, początkowo pnie się ostro w górę, by potem zejść na dno małej dolinki, z którego rozpoczyna się ostateczne podejście pod Czerwoną Ławkę. Po około godzinie od wyjścia ze schroniska stajemy wreszcie przed początkiem łańcuchów. Jest to podobno najdłuższy ciąg łańcuchów w Tatrach. My przez większość drogi nie korzystamy właściwie ze sztucznych ułatwień, tylko idziemy bezpośrednio po skale - robimy to po to, by ominąć kolejkę ludzi którzy, radzą sobie słabiej niż my.


Na przełęczy zatrzymujemy się tylko by napić się wody i schodzimy dalej do Zbójnickiej Chaty, przy której jesteśmy po 2h 30 min od wyjścia z Terynki. Tu robimy około 30 min przerwę i ruszamy spokojnie dalej do górnej stacji kolejki. Koło domykamy po 7h 30 min, czyli z czasem lepszym od tego na znakach o 30 min, co bardzo cieszy.

Zbójnicka Chata wyłania się za skał.
Muszę przyznać że pomimo pięknych widoków czuje się rozczarowany, szlak był ciekawy, ale spodziewałem się większych trudności. Porównanie Czerwonej Ławki i Orlej Perci, jest tak samo pozbawione sensu jak porównywanie siły naszej marynarki wojennej do słowackiej. 

2 komentarze:

  1. Wiele słyszałam o tej Czerwonej Ławce, ale jeszcze nie było mi dane tam podreptać. Przeglądałam trochę Twojego bloga i widzę, że jesteś wielkim fanem via ferrat. Też używam lonży samoróbkowej. Polecam zakup automatycznych karabinków Campa (które można kupić osobno). Bodajże nazywają się Hercules. Takie same są w gotowych zestawach. Pozdrawiam i dodaję do ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tym wyjeździe myślę właśnie nad zmianą karabinków, bo zwykłe zakręcane są niewygodne:)

    OdpowiedzUsuń