sobota, 23 czerwca 2012

Dolina Białej Wody


„Dolina Białej Wody jest największą i jedną z najpiękniejszych spośród dolin leżących po północnej stronie Tatr Wysokich. Długość jej wynosi ponad 10km. W dolnej części jest zalesiona, a rozległe łąki pokrywają jej dno. Górna część doliny jest skalista, a rozgałęziające się mniejsze i większe dolinki tworzą potężny amfiteatr o charakterze alpejskim.” – Julius Andrasi „W Tatrach Słowackich –Przewodnik”.



W sobotę 16 czerwca zostały otwarte szlaki w Tatrach Słowackich, od dawna czekałem na tą datę i pomimo lekkiego przeziębienia w pierwszy wolny dzień, czyli w środę postanowiłem wybrać się do Doliny Białej Wody. Budzę się i widzę, że zaspałem – co najmniej od godziny powinienem już być w drodze, ale to nic, szybko wskakuje do samochodu i w drogę do Łysej Polany. Chyba wszechświat się przeciw mnie sprzysiągł, po drodze spotykam 3 zepsute tiry, które powodują korki i zamiast po mniej niż 2 h, na miejsce dojeżdżam po ponad 3. Jest 9:20 kiedy wychodzę na szlak- trochę późno niestety. 


Piękna pogoda, na drodze pusto, spokój, czegoż chcieć więcej? Po ok. 40min dochodzę do Polany Białej Wody skąd rozciąga się piękny widok, niestety nad moim dzisiejszym celem - Polskim Grzebieniem kłębią się chmury. 


Idę przez las, a podejście stopniowo staje się coraz bardziej strome. Po przekroczeniu górnej granicy lasu, moim oczom ukazuje się Wodospad Ciężka Siklawa, a szlak odbija w lewo. Ścieżka prowadzi przez kosówkę i jest w kilku miejscach przecinana przez małe potoki. Gdy przystaje na chwilę żeby odpocząć i odwracam się, by spojrzeć na dno doliny jestem zachwycony widokiem – dwie potężne zielone ściany układają się w kształt litery U (dolina ta ma wprost podręcznikowy U-kształt).


Na ostatnich metrach podejścia pod Litworowy Staw, widzę nagle że coś porusza się wśród głazów. Przystaje, wyjmuje aparat i czekam, po chwili udaje mi się uchwycić świstaka, a później kolejnego. To pierwsze świstaki jakie udało mi się spotkać w Tatrach.


Litworowy Staw
Jest potwornie duszno i nad brzegiem Zamarzłego Stawu staje już okropnie zmęczony, nawet bliskość końca trasy nie dodaje mi sił. Na Rozdrożu pod Polskim Grzebieniem robię sobie 10 min odpoczynek, by zebrać siły i by osuszyć trochę kurtkę, bo pot wylewa mi się z rękawów dosłownie ciurkiem.  Ostatnie 15min trasy jest strome i prowadzi częściowo po kamieniach stabilizowanych prętami. Na Polskim Grzebieniu staje po 5h 30min od wyjścia z Łysej Polany. Po krótkiej przerwie zastanawiam się czy iść na Małą Wysoką czy nie. Niestety jest już późno –zabrakło tych 2 godzin, które straciłem rano - więc decyduję się na zejście. Gdybym na rozdrożu spojrzał na zegarek, poszedłbym pewnie na Rohatkę, a nie na Grzebień, ale cóż czasu się już nie cofnie. 

Zamarzły Staw

Schodzę bardzo szybko i po dziewięciu i pół godziny od wyjścia jestem znów przy samochodzie. Dolina Białej Wody jest na pewno miejscem wartym zobaczenia, oprócz pięknych widoków możemy znaleźć w niej spokój, którego się nie uświadczy np. w sąsiedniej Dolinie Rybiego Potoku. Opłata za parking po słowackiej stronie granicy to 5 euro lub 20zł za cały dzień.

P.S
Po wypadku w Ojcowskim Parku Narodowym, w którym drzewo śmiertelnie przygniotło dziecko w polskich parkach ma rozpocząć się przegląd i wycinka drzew przy szlakach, Słowacy rozwiązali ten problem w taki oto sposób.




2 komentarze:

  1. Już wiem gdzie iść aby w końcu zobaczyć na własne oczy świstaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie na Słowacji częściej można je spotkać:)W Polsce podobno na szlaku do Wrót Chałbińskiego często żerują.

      Usuń