czwartek, 31 maja 2012

Luboń Wielki -Percią Borkowskiego.

Luboń Wielki jest najwybitniejszym szczytem w Beskidzie Wyspowym o wysokości 1022 m.n.p. Jednocześnie jest bardzo popularnym miejscem wycieczek (sam byłem na nim kilka razy), nigdy jednak nie szedłem przez Perć Borkowskiego (nazwa na cześć postulatora budowy i wieloletniego gospodarza schroniska). Szlak ten prowadzi z Rabki-Zarytego, przez największe gołoborze w Beskidzie Wyspowym co powoduje, że jego charakterystyka jest całkowicie odmienna od powszechnie spotykanej w tym rejonie.



Tyle opisu przewodnikowego, po przeczytani którego bardzo napaliłem się na ten szlak, więc dziś korzystając z kilku wolnych chwil wybrałem się tam z Klusiom. W okolicach początku ciężko jest znaleźć odpowiednie miejsce do zostawienia auta. Gdy to się nam udało ruszamy ostro do góry, prowadzeni przez żółte znaki. Początkowo idziemy wśród łąk pełnych kwiatów, później wchodzimy do lasu -szlak cały czas jest dosyć stromy.




Wreszcie dochodzimy do obiecanego gołoborza, które nie imponuje swoim rozmiarem, ale i tak jest przyjemną odmiana po monotonii podejścia. Po pokonaniu tej przeszkody zostaje już ok 15 min do schroniska na szczycie -jednego z najładniejszych jakie znam, chociaż urok tego miejsca psuje stacja nadawcza radiowo-telewizyjna.  

Schronisko na szczycie Lubonia Wielkiego.

Cały szlak jest dosyć forsowny, zajmuje około 2h i może być miejscami niebezpieczny po deszczu.

poniedziałek, 14 maja 2012

Test koszulek Stoor.


Jakiś czas temu decyzją Adminów portalu ngt.pl zostałem wybrany do testów koszulek dla biegaczy firmy Stoor. Dziś doszła do mnie ta koszulka. Moje i innych testujących odczucia znajdziecie tu.


sobota, 5 maja 2012

Tyle pomysłów, a czasu brak :(

Ostatnio mam strasznie dużo pomysłów na wyjazdy, a cały czas brakuje mi czasu (i pieniędzy).  O to kilka z nich:

-ponowne wejście na Velky Rozsutec - byłem tam już w październiku, ale chciałbym jeszcze tam wrócić, najlepiej w połączeniu z wyjściem na jego mniejszego brata – Mały Rozsutec,  

-Słowacki Raj – sporo się o tym miejscu nasłuchałem i przydałoby się tam wreszcie wybrać, 

-dolina Białej Wody - cóż do jej przejścia niewątpliwie zainspirował mnie ostatni numer „n.p.m”,

-Czerwona Ławka – legendarny najdłuższy ciąg łańcuchów w Tatrach (ogólnodostępnych), parę lat temu byłem tam, ale musiałem zawrócić z powodu złej pogody i od tego czasu nie daje mi to spokoju,

-przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego - chciałbym go przemierzyć, niestety z braku czasu jedynie w kawałkach,

-Kozi Kamień - znajomy niedawno polecał mi to miejsce, pokazywał zdjęcia i szczerze powiedziawszy urzekło mnie,

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wyjazd na ferraty i właściwie do października mam już zajęty terminarz, a ciągle rodzi się coś nowego…