niedziela, 8 kwietnia 2012

Przygotowanie przed wyjazdem w góry.

W odpowiedzi na kilka maili z zapytaniem jak wyglądały moje przygotowania przed wyjazdem na via ferraty, postanowiłem napisać dwa posty, bo pytacie zarówno jak budowałem kondycję, jak również co warto ze sobą zabrać. Ten post jest o przygotowaniu od strony treningowej, następny to krótka charakterystyka sprzętu z którego korzystam/y.
Zwykle przed wyjazdem w góry nie przygotowywałem się wcale, wystarczała moja zwykła codzienna aktywność. Pierwszy raz musiałem robić coś ekstra rok temu, ponieważ od dawna prowadzę siedzący tryb życia, ale szczerze powiedziawszy skopałem sprawę. Po pierwsze zacząłem przygotowania za późno (w dwa tygodnie cudów się nie osiągnie), poza tym mój trening był zbyt jednostronny. Moją główna formą aktywności był basen, do tego kilka razy chodziłem po schodach przez kilkadziesiąt minut. Na pewno było lepiej niż jak bym wstał bezpośrednio za biurka, ale i tak brakowało mi sił. 
W tym roku mam ambitniejszy plan, który realizuje od jakiegoś czasu. Na początek (w marcu) zacząłem biegać - trzy razy w tygodniu po 30min (docelowo ma być 45). Kilka dni temu przeprosiłem się z siłownią i trenuje planem ogólnorozwojowym 2 razy w tygodniu. Ponad to piłka, średnio raz w tygodniu po ok. 90 min. Po świętach do tego wszystkiego dołożę basen raz w tygodniu. 
Oczywiście nie tylko treningiem człowiek żyje i uważam, że najlepiej kondycje przed wyjazdem w góry robić właśnie w górach. Więc staram się spędzać tam jak najwięcej czasu (którego niestety brakuje), ale co najmniej raz w miesiącu można mnie spotkać na szlaku. 
Jeżeli chodzi o przygotowania stricte na via ferraty, tu proponowałbym wspinaczkę. To najlepszy sposób, by obyć się ze skałą i wysokością. 

Mam nadzieję, że taki trening wystarczy i w tym roku w Dolomitach (oczywiście jeżeli pojedziemy), nawet długie ferraty nie będą sprawiać mi problemów.

PS.

Znajomy polecał mi jeszcze jazdę na rowerze, podobno bardzo dobrze poprawia kondycję jak się jeździ co najmniej 30 km tygodniowo. Na chwilę obecna osobiście nie próbowałem, więc nie ustosunkuje się do tego stwierdzenia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz