piątek, 6 września 2013

Three Rock i Two Rock

Od pierwszego dnia przyjazdu do Irlandii za oknem mam poniższy widok na Three Rock (444 m n.p.m), od którego nie mogę się uwolnić w żadnej części mieszkania.



Również od pierwszego dnia wiedziałem, że muszę wyjść na tą górę i ta myśl cały czas nie dawała mi spokoju. Korzystając więc z wolnej chwili i pięknej słonecznej pogody, ruszamy z żoną w Góry Dublińskie. Na mapach google wyznaczyliśmy sobie trasę prowadzącą prawie cały czas asfaltem, co ułatwiało nawigację, niestety dość szybko wśród domków jednorodzinnych gubimy się i zaczynamy kierować po prostu w stronę góry. Wychodzi nam to na dobre, bo udaje nam się znaleźć polną ścieżkę, którą w łagodny sposób zyskujemy wysokość. Za naszymi plecami rozciąga się panorama Dublina. 






Słońce praży mocno, a nasz skromny zapas wody topnieje w oczach, ale wreszcie osiągamy wierzchołek Three Rock, który jest niestety oszpecony przez maszty radiowe. Nazwa szczytu pochodzi od trzech grup granitowych głazów na jego wierzchołku. Podziwmy panoramę w trzech kierunkach - widok w stronę gór Wicklow zasłania nasz kolejny dzisiejszy cel Two Rock. Jest to wyższa góra licząca sobie 536m n.p.m i zajmuje 382 miejsca na liście najwyższy gór Irlandii (zastanawiam się komu chciało się to liczyć).





Na szczycie Two Rock meldujemy się po kilkunastu minutach niespiesznego marszu. Oglądamy Fairy Castel - kamienny kopiec,  który jest pozostałościami grobowca i podziwiamy przepiękna panoramę okolicy (tym razem pełną). Schodzimy, niespiesznie tą samą ścieżką kierując się prosto do domu, wiedząc że pewnie nie raz wrócimy w to miejsce.




Zdobycie obu szczytów nie jest forsowną wycieczką, szczególnie jak idzie się asfaltem z parkingu a widoki są warte zobaczenia. Ja ciesze się ponieważ wreszcie mam góry tak blisko, że mogę wybrać się w nie na nogach. Na koniec wykres z programu Sports Tracker - postaram się teraz dorzucać taki do każdej mojej wycieczki.  



6 komentarzy:

  1. Krajobraz jak z wichrowych wzgórz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żonie też się tak skojarzyło:)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że jeszcze poczytam o jakichś innych tamtejszych górkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i ciągle myślę o jakiś następnych wypadach...

      Usuń
  3. Super relacja, blog też ciekawy, będę zaglądał częściej. Zapraszam także na mojego bloga (swiat-gor.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER MATI>>>TAK DALEJ

    OdpowiedzUsuń