środa, 28 grudnia 2011

Sebastian Nikiel

W ostatnim numerze czasopisma „n.p.m” jest spory wywiad z Sebastianem Niklem. Nie ukrywam, że poruszyła mnie jego historia. Pan Sebastian jest osobą walcząca z boreliozą, jak również powikłaniami po poważnym wypadku, a jednocześnie stara się spędzać jak najwięcej czasu w górach. Więcej można znaleźć na jego stronie.

baner-apel o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl

Po przeczytaniu o kimś takim wstyd przed samym sobą, że czasem człowiek znajduje głupie wymówki na usprawiedliwienie swojego lenistwa, zamiast po prostu zabrać plecak i jechać na szlak…

piątek, 23 grudnia 2011

Życzenia


Dla wszystkich czytelników "Bliżej nieba", dużo szczęścia, zdrowia i spełnienia marzeń w nadchodzącym roku oraz zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt.
 Qho

Moja mikro choinka:)


 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Marzenia

Zbliża się koniec roku, jest to czas sprzyjający rozmyślaniom o przyszłości, podejmowaniu postanowień noworocznych, snuciu planów i marzeń, w związku z tym ja też coś skrobnę.

Moim postanowieniem na nowy rok jest być przynajmniej raz w miesiącu  w górach. Nie ważne czy to Dolomity, Tatry czy Beskid Wyspowy, ale ważne żeby być i pomęczyć się kilka godzin.

Jeżeli chodzi o plany to El Camino del Rey, jakoś wiosną pod warunkiem, że uda nam się znaleźć tanie bilety lotnicze. Do tego oczywiście wyjazd na ferraty, tym razem na pewno chciał bym zrobić superferratę Gianni Costantini i do tego obejście Sorapis, a jakby udało by się to połączyć z jakimiś drogami w Austrii to było by pięknie.

 Co do marzeń to jest ich kilka  -ferraty Jagihorn i Gemmi. W Szwajcarii, które spodobały mi się po oglądnięciu filmików na youtube. Do tego jeszcze via ferrata Rostock na Eigerze i tak powoli klaruje się szwajcarska wyprawa, ale to już odleglejsza przyszłość. Podobnie zresztą jak cele typowo górskie takie jak:

Grossglockner -nazwa która od pewnego czasu dźwięczy mi w uszach, może przyjdzie taki moment kiedy sprawdzę co do zaoferowania ma Wielki Dzwonnik.

Źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Gro%C3%9Fglockner
Matterhorn –marzenie które kiedyś było bliskie spełnienia, awaria samochodu pod Monachium pokrzyżowała nam plany dawno temu i od tego czasu pomysł upadł. Ja mimo wszystko wiem, że jeszcze tam pojadę.

Źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Matterhorn
Aconcagua –takie odległe marzenie, wątpię żebym je zrealizował w ciągu najbliższych 10 lat… A zresztą w życiu nigdy nic nie wiadomo:)

Źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Aconcagua


czwartek, 1 grudnia 2011

Ferraty Alp Austriackich -przewodnik.

Ojciec na imieniny dostał od Słonia przewodnik „Ferraty Alp Austriackich tom I”, a ja szybko dorwałem go w swoje łapy. Obejmuje on 258 ubezpieczonych tras górskich we wschodniej Austrii, ale nie wszystkie z nich można nazwać pełnowartościowymi ferratami, niektóre to po prostu górskie ścieżki albo drogi czysto trekingowe.


Sam przewodnik napisany jest w sposób czytelny, opis każdej via ferraty podzielony jest na trzy części:
- podejście,
- ferrata,
- zejście.

Każda części jest dokładnie opisana i zawiera czasy potrzebne na jej przejście –jest to duży plus w porównaniu z naszym poprzednim przewodnikiem o którym pisnąłem tu.  Mam  nadzieje, że niedługo uda nam się zweryfikować te czasy.
 
Podczas lektury odniosłem wrażenie (może mylne), że austriackie ferraty różnią się znacznie od tych w Dolomitach. Większość z nich powstała po to by podnieść atrakcyjność danego regionu i są nastawione na fun. Poprowadzone są w taki sposób by dać turystom wiele satysfakcji, często występują na nich atrakcje na przykład w postaci mostków linowych rożnych typów (np. trójlinowe), a ich twórcom przyświecała idea -czym więcej trudności i udziwnień tym lepiej.  W Dolomitach wiele dróg jest usytuowanych na terenie działań wojennych z okresu I Wojny Światowej, często prowadzą autentycznymi ścieżkami żołnierzy więc wytyczone są w sposób spokojny, unikający trudności i udziwnień.  W przeciwieństwie do ferrat austriackich dodatkowe sztuczne ułatwienia zredukowane są na nich do minimum.

Przewodnik ten zawiera wiele ciekawych propozycji dla każdego, nie zależnie od posiadanego doświadczenia, ja znalazłem w nim sporo ciekawych ferrat które jak najszybciej chciałbym wypróbować. Na razie tyle moich przemyśleń, więcej pojawi się pewnie po pierwszym wyjeździe do Austrii –może już w przyszłym roku.  

EDIT 10.09.2012
Po tegorocznym wyjeździe mogę polecić ten przewodnik. Opisy są rzetelne i rzeczowe, a co najważniejsze odpowiadają rzeczywistości. Czasy przejść podane są z pewnym zapasem  i dostosowano je do przeciętnego turysty. 

Jeżeli chodzi o same ferraty, to tak jak już wcześniej podejrzewałem nastawione są na szukanie trudności i na zabawę. Jednocześnie widać że są przemyślane i poprowadzone z głową.