niedziela, 10 lipca 2016

U źródeł Sanu, czyli Bieszczadzki Worek

Drugi dzień naszego tegorocznego wyjazdu w Bieszczady poświęcamy na odwiedziny Bieszczadzkiego Worka, czyli samego końca krainy nazywanej Polską. Słyszeliśmy wiele o dzikości i odludności tego regionu, więc liczymy na spokojny dzień sam na sam z przyrodą. Z Ustrzyk wyruszamy przez Stuposiany do Tarnawy Niżnej, gdzie kończy się cywilizacja, a my dalej jedziemy w kierunku Bukowca. Początkowo asfaltem a później polną kamienistą drogą. Na parkingu w Bukowcu mimo, że wrony już wcześniej zdążyły zawrócić czeka na nas niespodzianka - parking jest płatny: motor 6zł, samochód 12zł i uwaga - jakby ktoś chciał zostawić rower w tym miejscu to za przypięcie go do stojaka 3zł. Żyć nie umierać.

W momencie kiedy dojeżdżamy do parkingu zaczyna grzmieć, przeczekujemy więc burzę pod wiatą i po uiszczeniu opłat za parking i za wstęp do parku ruszamy na szlak.