niedziela, 1 października 2017

Ferrata Decin

Po przedpołudniu spędzonym przy bramie Pravčickiej, pod wieczór wybieramy się na krótką, miejską ferratę w Decinie. To niewielkie miasteczko leżące w północno-zachodnich Czechach nad Łabą, oprócz doskonałej bazy wypadowej w Czeską Szwajcarię, oferuje kilka krótkich acz ciekawych miejskich ferrat. 

Wszystkie decińskie ferraty startują z jednego miejsca, są zróżnicowane pod względem trudności i dość dobrze oznaczone w terenie. Trasy się przecinają, łączą, dzielą, a wyceniane są od A/B do D. Klusia z Anią zostają w domu i cieszą się chwilą spokoju, a ja z K. ruszam na szlak. Dla mojej towarzyszki ma to być pierwsza przygoda z ferratami, więc siłą rzeczy wybieramy te najłatwiejsze. Po krótkim instruktarzu i ubieraniu całego szepeju czas przejść od teorii do praktyki.


Początek to kilka pionowych klem, trawersik i drabinka, odcinek nietrudny acz wspólny dla większości dróg, więc zwykle mocno zatłoczony. 



Stajemy na skalnej półce, która jest ponad dachami okolicznych budynków, rzut oka na miasto i zamek z innej perspektywy, a potem ruszamy dalej ku przygodzie. Łatwo zdobywamy wysokość, Kamila radzi sobie dobrze, z każdym metrem porusza się sprawniej i pewniej.


Dochodzimy do miejsca, gdzie na prawo odbija ferrata oznaczona trupią czaszką, czyli najtrudniejszy tutejszy szlak wyceniany na D. Wygląda ciekawie i kusząco, ale my obieramy jednak drogę na lewo i kontynuujemy naszą przyjemną wspinaczkę.


W kolejnym miejscu, gdzie zbiegają się wszystkie szlaki jest książka szlaku, kran i wisi kubek. 


Kran jest nieczynny, nie wiem czy przez to, że jesteśmy po sezonie, czy z uwagi na późną porę, czy może jednak to przejaw czeskiego poczucia humoru. Stąd mamy już tylko krótki kawałek po metalowych klamrach. Ten odcinek jest zdecydowanie najmniej przyjemny - ułożenie stopni i lin jest takie, że odpycha od ściany. Ten fragment kosztuje nas trochę wysiłku, ale po około 30 min od wyjścia z dołu kończymy ferratę. 


Jako, że jesteśmy na ścianie całkowicie sami, schodzimy jeszcze kawałek w dół do wiszącego mostku tylko po to, by przejść go w dwie strony i poczuć trochę powietrza pod nogami :) .



Powrót do samochodu zajmuje nam około 15 min, ale zaczyna robić się już ciemno i nie ma co myśleć o przejściu jakiegoś innego wariantu trasy. Ferraty w Decinie są niewątpliwie ciekawym dodatkiem dla kogoś spędzającego urlop w tym regionie. Mnogość tras powoduje, że każdy znajdzie coś dla siebie. Proponuję właśnie taki wieczorny wypad, bo w ciągu dnia szlaki są mocno oblegane.

4 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że niesamowicie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na uwadze te ferraty w Decinie ale jeszcze nie dotarłam :) Temat ferrat u Czechów fajnie się rozwija, a u nas w Polsce nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bym się cieszył jak by kilka ferrat powstało w PL.

      Usuń
  3. Niesamowity widok jest z góry :)

    OdpowiedzUsuń