poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Sucha Bela -Słowacki Raj

Po ostatniej wizycie w Słowackim Raju byłem pewny, że muszę tam wrócić. Wtedy wybraliśmy się na Przełom Hornadu, a tym razem postanowiliśmy przejść wąwóz Sucha Bela. Jest to najczęściej odwiedzana przez turystów część Słowackiego Raju - w sezonie nawet 1000 osób dziennie. Największym utrudnieniem podczas budowy szlaku były wodospady Misowe, których wysokość dochodzi do 30m. Do lat 50 ubiegłego wieku, obchodziło się je lasem. Potem zostały zamontowane drabiny, które znacznie uatrakcyjniły trasę. Aktualnie cały szlak pełen jest różnorakich sztucznych ułatwień (np. stupačky).

Aby uniknąć tłumów, wybraliśmy się tam już w kwietniu, do tego w środku tygodnia. Prognozy były optymistyczne - chłodno, ale bez opadów. Trasa minęła pod znakiem pięknych tatrzańskich widoków i po 2h 40 min jazdy z Krakowa, dotarliśmy do parkingu w Podlesoku. Na miejscu okazało się, że Słowacy nie spodziewają się jeszcze turystów. Uniknęliśmy dzięki temu opłaty parkingowej i konieczności zakupu biletów wstępu. 


niedziela, 26 lutego 2017

Stare Wierchy na biegówkach

Przy schronisku na Starych Wierchach byłem już z milion razy, ale jakoś je lubię, lubię też niebieski szlak z Rdzawki (Obidowej), który jest idealny na rozruch po zimie. Kiedyś dawno temu pokonywałem go na ski-turach (tu), teraz po zmianie sprzętu zdecydowałem się wypróbować na nim biegówki. 

piątek, 13 stycznia 2017

Podsumowanie 2016

Kolejny rok za nami, kolejny niezbyt intensywny, ale sporo obowiązków zawodowych i poza zawodowych spowodowało, że myślami byłem gdzie indziej. Dodatkowo Światowe Dni Młodzieży w Krakowie uniemożliwiły nam wyjazd na ferraty. Mimo tych przeciwności losu kilka marzeń udało się spełnić i odwiedzić kilka ciekawych miejsc. 

Na początek spełniliśmy marzenie Słonia i skoczyliśmy na 3 dni w Bieszczady. Zdobyliśmy Tarnicę, byliśmy u źródeł Sanu i przeszliśmy się Połoniną Wetlińską

Potem przyszedł czas na marzenie Klusi i jej pierwsza ferrata. Wybór padł na coś prostego z uwagi na ciążę.

Po drodze do mojego marzenia odwiedziliśmy jeszcze Norwegię i Gråkallen. I wreszcie na koniec roku przeszliśmy się Ścieżką Króla, która po remoncie niestety nie jest już tym czym była.

Co przyniesie 2017? Zobaczymy. Mam nadzieję, że dużo pozytywów i kilka ciekawych wypadów, ale planów nie ma jeszcze żadnych.