niedziela, 20 marca 2016

Mogielica

Dawno nie byłem nigdzie w górach, deficyt czasu i marna pogoda robiły swoje, lecz ostatnio gdy słońce wyjrzało zza chmur wyjechałem w Beskid Wyspowy, by oderwać się na chwilę od biurka i krakowskiego smogu. Na cel naszego wypadu wybraliśmy najwyższy szczyt tego pasma - Mogielicę. Był to mój powrót w ten region po narciarskiej wycieczce (opis) sprzed kilku lat, podczas której jednak nie zdobyliśmy szczytu. 

Z Krakowa niespiesznie dojeżdżamy do Jurkowa, parkujemy w centrum pod restauracją Mogielica i zaczynamy człapać asfaltem na przełęcz Rydza-Śmigłego. Nazwa pochodzi od Edwarda Rydza-Śmigłego i została nadana w 1938 roku, rok przed jego kompromitacją jako naczelnego dowódcy Kampanii Wrześniowej. Po wojnie do 1990, uważano że lepszą nazwą będzie przełęcz Chyszówki (od pobliskiej wioski), lecz po tym roku przywrócono dość kontrowersyjną nazwę dla tego miejsca. My nie zważając na historyczne niuanse dochodzimy tam po ok 50 min człapania asfaltem, znajdujemy zielony szlak, który teoretycznie w 2h 10min ma nas doprowadzić na szczyt i ruszamy  w beskidzkie błota.


Trasa nie jest zbyt wymagająca, ale na niektórych odcinkach jest sporo zlodowaciałego śniegu i jest ślisko. W pewnym miejscu nasz szlak krzyżuje się się z trasą narciarstwa biegowego. 



Pogoda jest piękna, słoneczko, lekki wiaterek, cały czas idziemy przez las z nadzieją na piękne widoki z wieży na szczycie. 



Niestety nasze nadzieje okazują się płonne, schody powyżej pierwszej platformy są oblodzone, a bez tych dodatkowych atrakcji i tak są strome, więc szkoda ryzykować. Zadowalamy się więc tylko drugim śniadaniem i kubkiem herbaty na ławeczce i schodzimy (a czasami zjeżdżamy) do Jurkowa szlakiem niebieskim. 

Cała spokojna wycieczka zajęła nam 3h 40 min (bez przerwy na drugie śniadanie), z czego odcinek z przełęczy Rydza-Śmigłego na szczyt pokonaliśmy w półtora godziny. Trasa ta jest w sam raz na pierwszy rozruch po zimowej przerwie, a zawsze można sobie ją ułatwić wyjeżdżając na przełęcz busem. Log ze Sports Trackera.

7 komentarzy:

  1. Fajna zimowa wycieczka. Szkoda tylko, że nie dało się wejść na wieżę, ale taka ilość słońca to i tak na duży plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny wypad. A samochodem od razu nie da się wjechać samochodem ?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można oczywiście wyjechać od razu samochodem, ale wtedy trzeba wrócić na przełęcz, a lubię schodzić innym szlakiem niż wychodziłem.

      Usuń
  3. W ciepłych krajach bywa miło i sympatycznie, ale nasza zima jest jedyna w swoim rodzaju:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacyjnie wygląda to miejsce :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, ale Ci zazdroszczę. Ja jeszcze na taką wyprawę muszę jakiś czas poczekać - noga w gipsie po zimowych szaleństwach ;)

    OdpowiedzUsuń