środa, 11 listopada 2015

Beskid Żywiecki jeszcze raz

W Beskid Żywiecki wracam po ponad pół roku od kiedy pogubiliśmy się tam w marcu (opis tamtego wypadu). Plan jest dokładnie taki sam jak wtedy. Startujemy ze Skałki czarnym szlakiem na Halę Boraczą, dochodzimy tam po niecałych 40 min i urządzamy pierwszy tego dnia postój. 




Po dłuższej chwili, leniwie ruszamy dalej podążając za znakami zielonymi, które - miejmy nadzieję - tym razem doprowadzą nas na Halę Lipowską. Szlak wiedzie głownie przez las, łagodnym trawersem, ale co chwilę raczy nas ładnymi, jesiennymi widokami. 




Tym razem nie udaje nam się zgubić i na Lipowską trafiam po niecałych 2 h marszu. Ze schroniska na nasze spotkanie wybiega bestia - Femi, schroniskowy Nowofunland. 


Na zdjęciu może nie wyszła na zbyt pewną siebie, ale po tym jak dostała kanapkę, od razu się zaprzyjaźniliśmy. Jako, że wiele dobrego słyszałem o kuchni na Hali Lipowskiej, to postanawiamy trochę zaszaleć. Na pierwszy ogień idzie żurek, bardzo dobry zresztą. 


Na drugie danie Siostra wzięła sobie schabowego z frytkami, 


a my wybraliśmy klasyczny miejscowy przysmak - pierogi z mięsem. Jedne z najlepszych, które w życiu jadłem - jakby były trochę mocniej przyprawione byłyby zdecydowanie najlepsze. 


Niestety w czasie gdy my raczymy się obiadem, na zewnątrz zaczyna padać, więc powrót na szlak nie jest miły. Teraz w znacznie szybszym tempie mijamy Rysiankę i również zielonym szlakiem wracamy do Skałki. 

Cała, niewymagająca pętla zajmuje nam niewiele ponad 4h spokojnego spaceru. Szlak nie jest długi i jest dobrą pozycją na krótki jesienny dzień. My cieszymy się, że chociaż na kilka godzin uciekliśmy przed krakowskim smogiem. Na koniec jak zwykle log ze SportsTrackera - tu.

6 komentarzy:

  1. Na zdjęciu ten pies wygląda jak niedźwiedź! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkościowo to też taki mały miś, a nie wiem czy przypadkiem nie ma szansy jeszcze urosnąć.

      Usuń
  2. Lubie trasy w formie pętli, więc może skorzystam z propozycji. Również te pierogi mnie kusza, by odwiedzić schronisko na Lipowskiej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wiem, że popełniłem błąd czytając ten post o tej porze. Od ostatnich zdjęć zrobiłem się strasznie głodny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne widoki, jednak najbardziej podoba mi się Femi, uwielbiam nowofunlandy :)

    OdpowiedzUsuń