czwartek, 28 marca 2013

Milo Olin


Spodnie Milo Olin kupiłem jako uzupełnienie szafy outdoorowej cztery lata temu zimą 2009 roku, ponieważ potrzebowałem spodni przeciwdeszczowych, o luźnym wygodnym kroju, które przyzwoicie oddychają.  Mój wybór padł na Milo Olin z uwagi na cenę i dobrą dostępność.  Nabyłem starszy model bez szelek w rozmiarze L.


Budowa
Spodnie mają dosyć luźny krój, który nie krepuje ruchów, dwie kieszenie boczne zapinane na zamek, które gdy są otwarte pełnią funkcje wywietrzników. Na dole nogawki umieszczony jest krótki zamek kryty patką, niestety jego długości nie pozwala założyć spodni, gdy ma się buty na nogach. Rozmiar L który na mnie pasuje pod względem długości  (mam 183 cm wzrostu i dość szczupłą budowę ciała – przynajmniej taką miałem w momencie zakupu),  jest zbyt obszerny w pasie, a spodnie w rozmiarze M były nieco za krótkie.  Ostatecznie zdecydowałem się na L-ki , ale przez to spodnie lecą mi z tyłka, gdy w kieszeniach mam coś cięższego niż chusteczki, a producent nie przewidział żadnej regulacji w pasie ani szlufek na pasek.

Wodoodporność 
Wodoodporności nigdy nie dane mi było pożądanie przetestować. Przez cztery lata użytkowania nigdy nie złapała mnie jakaś potężna zlewa, a wszystkie lekkie mżawki i kontakt ze śniegiem spodnie przeszły bez szwanku. 

Oddychalność
Używałem tych spodni w różnym zakresie temperatur i przy różniej wilgotności. Tylko raz zapociłem się w nich pożądanie – w wąwozie, w którym była duża wilgotność powietrza i temperatura koło 20 stopni.  W pozostałych przypadkach wystarczyło rozpiąć kieszenie i dolne zamki, by poprawić cyrkulacje powietrza i można było się dalej cieszyć marszem w optymalnych warunkach.

Wiatroodporność
Spodnie nie puszczają wiatru, nawet w zimowych warunkach.

Użytkowanie
Tak jak wspominałem wcześniej spodnie używam już cztery lata.  Zaczęło się podczas wyjazdu na narty zaraz po kupnie - szybko zastąpiły one moje dotychczasowe spodnie narciarskie.  Później było wiele wyjazdów górskich podczas których były podstawowymi spodniami.  Jestem z nich na tyle zadowolony,  że zakładam je nie tylko podczas deszczu, ale zawsze jak gdzieś jadę. W zimie do -10 stopni zwykle używałem ich bez niczego pod spodem i nie było mi w nich zimno (wysoce subiektywne odczucie),  kiedyś nawet jeździłem w nich na nartach przy temperaturze około -15 ale to już była przesada. Jeżeli chodzi o plusowe temperatury to 15 stopni jest już max komfortu, przy wyższej temperaturze niewielki wysiłek skutkuje zapoceniem, ale z drugiej strony to jest właściwie temperatura na rybaczki, a nie długie spodnie.

Wytrzymałość
Wygląd zewnętrzny spodni po tylu latach użytkowania jest dobry. Nie ma żadnych przetarć i poważniejszych uszkodzeń materiału, a wszystkie zamki i zatrzaski działają (w jednym suwaku przy nogawce po około roku odpadł ten element za który się trzyma). Niestety w środku nie jest już tak różowo, po mniej więcej dwóch latach intensywnego użytkowania zauważyłem pierwsze uszkodzenia membrany na kolanach i na tyłku, po trzech latach w tych miejscach nie było już właściwie membrany.

Podsumowanie
Ze spodni jestem bardzo zadowolony, a swoją uniwersalnością podbiły moje serce. Teraz powoli zaczynają się kończyć i spodziewam się, że ten rok użytkowania będzie dla nich ostatni.  Z chęcią kupiłbym je jeszcze raz, ale z tego co się orientuje są już niedostępne w sklepach (przynajmniej w rozmiarze L). Przy następnym zakupie spodni na pewno  rozważę  Milo Oli Pro, chociaż nie do końca przekonany jestem do szelek.

Plusy:
-dobra wiatro- i wodoodporność,
-uniwersalność,
-lekkość.
Minusy:
-za krótkie zamki na nogawkach,
-brak regulacji w pasie.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz