wtorek, 1 stycznia 2013

O przeszłości i przyszłości słów kilka

Mamy już za sobą 2012 rok, wiec najwyższy czas na podsumowanie. W moim życiu osobistym był to rok w którym radosne momenty przeplatały się z tymi smutnymi cały czas. Niestety tych drugich było więcej i nie pozwoliły w pełni cieszyć się chwilami radości, takimi jak np. nasz ślub.
Klusia zastanawia się czy uciec czy zostać.

Od strony górskiej natomiast muszę stwierdzić, że był to nadzwyczaj udany okres. Udało mi się zrealizować swój cel i przynajmniej raz w każdym miesiącu byłem w górach. Ponadto wreszcie zaliczyliśmy Ferratę Constantini, o której myśleliśmy od paru lat i sprawdziliśmy jak do tematu żelaznych dróg podchodzą Austriacy. Postawiłem pierwsze kroki na ski-turach, co mi się spodobało. Nie udało mi się tylko wybrać na El Camino del Rey, ale przecież nie można mieć wszystkiego. 


Dość o przeszłości teraz o przyszłości, rok 2013 zapowiada się ciężko. Mam/y trochę planów, których realizacja w drugiej połowie roku przewróci pewnie całe moje/nasze życie do góry nogami, prawdopodobnie na jakiś czas będę musiał zrezygnować z aktywności górskiej. Liczę jednak, że może rzutem na taśmę uda się jeszcze pojechać na  ferraty, ale jak to wszystko wyjdzie w praktyce to życie pokaże. Dawno już nowy rok nie przynosił mi tyle nadziei, niepewności i wątpliwości, więc trzymajcie za mnie kciuki :).  
 

6 komentarzy:

  1. czyżbyś miał zostac Tatusiem? jesli tak to gratulacje :) piekna sprawa :) i nie ma co rezygnowac z gór, z dzieckiem też sie to sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Może tak to zabrzmiało ale jak na razie nie planujemy dziecka. Trochę inne zmiany się szykują ale bez szczegółów żeby nie zapeszyć. Jak już się zdecydujemy na dzidziusia to pewnie zainwestuje w jakieś fajne nosiłki:)

      Usuń
    2. jak przeczytałam wpis to od razu przyszło mi na myśl, że może pojawi się na świecie dzidziuś :) mam nadzieję, że w jakiś sposób Cię nie uraziałam :) powodzenia w spełnieniu planów :) pozdrawiam i zaglądam :)

      Usuń
  2. Spoko nie uraziłaś mnie. Jak czytam teraz ten post to rzeczywiście może tak brzmieć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę wszystkiego dobrego. Niech Ci się wszystko układa zgodnie z planem, a nawet lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń