niedziela, 30 grudnia 2012

Jaskinia Mylna

Pogoda w tym miesiącu nas nie rozpieszcza i zamiast pięknej zimy mamy odwilż. W tej sytuacji postanawiamy z Klusią  wyruszyć nie w góry, ale pod ziemie, do Jaskini Mylnej, która leży w Dolinie Kościeliskiej. Droga z Krakowa przebiega prawie bezproblemowo, tylko na wjeździe do Zakopanego natrafiamy na korek. Auto zostawiamy w Kirach i ruszamy na spotkanie z przygodą, oczywiście po wcześniejszym zapłaceniu myta na bramce. Pogoda jest nieciekawa - mgła, śnieg i temperatura w okolicach zera, co sprawia, że strome podejście pod otwór wejściowy jest śliskie i nieprzyjemne. Robimy sobie krótki postój, by coś przekąsić i ubrać kaski, a po chwili wchodzimy już do środka. Niestety mgła sprawia, że przez Okna Pawlikowskiego nic nie widać. Niezrażeni tym pokonujemy pierwsze obniżenie i wchodzimy do właściwej jaskini.     


niedziela, 23 grudnia 2012

Życzenia

Wszystkim czytelnikom życzę spokojnych, wesołych, rodzinnych Świąt. A w 2013 dużo zdrowia, udanych wypadów i tyle samo wyjść co powrotów.

Qho


piątek, 21 grudnia 2012

Camelbak

Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą camelbak jest potoczną nazwą bukłaków na wodę połączonych z rurką umożliwiająca spożywanie płynów bez konieczności użycia rąk. To miano również stosowane jest do plecaków, w których przenosi się rzeczony bukłak. Nazwa pochodzi od firmy Camelbak, która jako pierwsza zaczęła produkować ten system na potrzeby armii. Dopiero później firma weszła na rynek cywilny i doczekała się licznych naśladowców.

Ja od dłuższego czasu zastawiałem się nad zakupem camelbaku, ponieważ zwykle dużo piję podczas wysiłku, a dotychczas  każde sięgnięcie po bidon wiązało się z przerwą, co z kolei czasem drażniło niektóre osoby z mojego towarzystwa. W końcu tegoroczny Mikołaj się nade mną zlitował i przyniósł mi  Forclaz 2l z Decathlon-a, nazywany przez producenta kieszenią na wodę. Jak sama nazwa wskazuje bukłak ten ma pojemność 2l (co jak dla mnie w zupełności wystarcza), rurkę o długości 100cm i ustnik, który pozwala pić dopiero po jego nagryzieniu, dodatkowo duży otwór ułatwia napełnianie i mycie. Producent pisze, że w kieszeni można używać wszystkich napojów niegazowany i żeli z wyjątkiem alkoholi i soków owocowych. 


niedziela, 9 grudnia 2012

10 Krakowski Festiwal Górski

Kończy się właśnie weekend, który stał pod znakiem dziesiątej edycji Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Ja od paru lat staram się zajrzeć tam choć na chwilę, by poczuć jego specyficzną atmosferę i poszerzyć horyzonty. 

źródło: www.kfg.pl

Pierwszy punkt programu, na który się wybrałem z Klusią (żona) i Słoniem, był to wykład pod tytułem "Via ferraty - specyfika, zagrożenia, dobór sprzętu", prowadzony przez Janinę Wrzak. Sala, w której się odbywał niestety była za mała dla wszystkich chętnych i część nie została wpuszczona. My siedzieliśmy na schodach. Sam wykład był dość ciekawy i prowadził do konkluzji, że najlepsze są lonże z absorberami działającymi na zasadzie tarcia (czyli np. takie jakich my używamy). Później chcieliśmy iść na pokaz filmów freeridowych, ale gdy doszliśmy pod salę okazało się, że wszystkie miejsca są zajęte i nie ma szans żeby wejść. Stwierdziliśmy, że zrealizujemy plan B i pójdziemy na płatny blok filmowy, a później na prelekcję Steva Housa, ale jak się okazało na sali głównej też brakło już miejsc, a w kolejce po bilety stało jeszcze ok 30 osób. W tej sytuacji pokręciliśmy się trochę po kiermaszu sprzętu i pojechaliśmy do domu.

W niedzielę, nauczeni doświadczeniem z dnia poprzedniego pojechaliśmy na prelekcję Bernadette McDonald, dużo wcześniej. Trafiliśmy nawet na końcówkę zawodów w Boulderingu. Jednak tym razem ludzi było znacznie mniej. Prelekcja według mnie była ciekawa a została poprzedzona wstępem Wojtka Kurtyki. Później zostaliśmy jeszcze na równie ciekawe spotkanie z Arturem Hajzerem i Januszem Gołębiem poświęcone pierwszemu zimowemu wejściu na Gasherbrum I. Na tym skończył się nasz udział w tegorocznym KFG, na następny musimy znów czekać cały rok.