sobota, 27 października 2012

Bieganie.

Nie jestem jakimś ekspertem od biegania, powiem nawet więcej nie lubię biegać, dłuższe bieganie po prostu mnie nudzi. Niemniej jednak siedząca zmianowa praca wprowadziła deficyt aktywności fizycznej w moim życiu -przez rożne godziny pracy sport drużynowy odpada (oczywiście regularnie). Z tego powodu zwróciłem się w stronę najprostszej formy wysiłku czyli bieganiu, (nawet jak jestem w domu na 22 mogę bez przeszkód iść pobiegać).

Gdy zaczynałem w marcu, miałem spory problem z bólem łydek i kolan. Ból był na tyle silny, że uniemożliwiał dalszy bieg po około 5min. Skonsultowałem się w tej sprawie z kolegą, który biegał w klubie przez kilka lat. Poradził mi żebym zaczął od marszobiegu, na początek minuta biegu i minuta marszu i tak przez 30 min, a potem stopniowo wydłużał czas biegu aż dojdę do 15, następnie już tylko kroczek do zrezygnowania z przerwy pomiędzy seriami i możemy biec pełne 30min. Taki trening pomógł mi przyzwyczaić organizm do wysiłku co pozwoliło uniknąć bólu. Teraz też stosuje ten plan, wracając do biegania po skręceniu nogi.

PS.
Kolega poradził mi również, żebym starał się biegać po miękkiej nawierzchni.

1 komentarz:

  1. Ja także zaczynałam biegać w marcu ubiegłego roku i po roku treningu moja wytrzymałość wzrosła o 1000%. I jest siła na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń