czwartek, 22 marca 2012

Kudłacze na szybko.

Ten miesiąc jest ciężki, brakuje czasu na wszystko, ale udało mi się wygospodarować jeden dzień na krótki wypad w góry. Jako że moja narzeczona jechała ze mną, a czasu nie mieliśmy za dużo zdecydowałem się na krótki szlak z Chełmu do schroniska na Kudłaczach.
Po dojeździe do Myślenic, dojechaliśmy do wyciągu narciarskiego na górę Chełm, którym zdecydowaliśmy się wyjechać. Potem szliśmy granią (znaki początkowo zielone, później czerwone) aż do Kudłaczy.
Samo schronisko w którym byłem pierwszy raz, jest przyjemne, obsługa miła, jedyny minus jak dla mnie to dosyć uboga lista potraw tam serwowanych. Szczególnie jak wziąć pod uwagę łatwy dojazd do schroniska. Cały szlak jest dość długi, ale raczej płaski, uważam że to doskonała propozycja na całorodzinny sobotni/niedzielny wypad z Krakowa.  


PS.
Zdjęć tym razem nie będzie –awaria aparatu.


niedziela, 4 marca 2012

Suszenie mięsa.

Na dłuższych wyjazdach w góry zwykle najbardziej brakowało mi mięsa, ale od pewnego czasu znalazłem na to sposób -zabieram ze sobą suszony schab. Suszenie jest procesem który pozwala przechowywać mięso przez długie miesiące, a susz jest lekki, pożywny i smaczny.

Ja zwykle do suszenia używam schabu, ale można wybrać każde inne chude mięso oprócz kurczaka bo według mnie wychodzi za suchy. Tym razem kupiłem mięso pokrojone już na kotlety, które ważyło około 1 kg -mniej się nie opłaca bo na koniec i tak zostanie 1/3 :)



Na początku mięso myjemy, później odkrajamy cały tłuszcz i kroimy na kawałki szerokość ok 1cm.


Teraz najważniejszy etap, od którego zależy ostateczny smak -przyprawianie. Ja zwykle przygotowuje sobie mieszankę przypraw takich jak sól, papryka, przyprawa do grilla, bazylia i każdy kawałek mięsa dokładnie nimi nacieram.



Następnie wszystko nabijam na patyczki do szaszłyków, a później wszystko ląduje w piekarniku rozgrzanym do temperatury 80 stopni. Nie można zapominać o pozostawieniu uchylonych drzwiczek piekarnika.




Po około 1,5-2h gdy mięso jest już łamliwe, wyjmujemy je z pieca i zostawiamy na kilka dni w ciepłym, przewiewnym miejscu by doschło do końca.

Mięso świeżo po wyjęciu z piekarnika.
Mięso przygotowane w ten sposób można przechowywać przez długie miesiące, niestety u mnie znika zwykle już po kilku tygodniach:)