piątek, 29 lipca 2011

Ruszamy

Odnieśliśmy dziś spory sukces -udało nam się spakować w cztery osoby do Aveo i jeszcze miejsca trochę zostało. Wszyscy są zdziwieni bo mamy więcej rzeczy, a weszło łatwiej niż dwa lata temu do większej Almery  - po prosu czary:) Wyjazd zaplanowany na jutro na godzinę 4:30, mamy nadzieję, że po około 12 h będziemy na miejscu. Zatem w drogę :)

niedziela, 24 lipca 2011

Bieszczady


Przeglądając dziś mapy trafiłem na jedną Bieszczad i tak jakoś odżyły wspomnienia... Dokładnie rok temu  byliśmy tam z Karolina. Zarówno dla mnie jak i dla niej był to pierwszy kontakt z tymi górami. Od dawna planowałem jechać w tamte strony ale zawsze jakoś nie było po drodze. Pierwsze wrażenie -rozczarowanie, liczyłem na coś innego. Wyobrażałem sobie Bieszczady, jako góry całe pokryte połoninami, a okazało się, że połoniny są tylko partiach szczytowych. 

Mimo początkowego rozczarowania kilka dni tam spędzonych wspominam bardzo dobrze i muszę przyznać, że jest tam coś magicznego, coś co ciągnie do powrotu. Miejmy nadzieję, że uda mi się tam jeszcze wrócić. Poniżej kilka zdjęć z tamtego wyjazdu.





A jeszcze jedno, wtedy też był mój pierwszy raz, jeżeli chodzi o spanie na polskim kempingu (dokładnie kemping w Wetlinie) i cóż tu dużo mówić standard ustępuje tym w Dolomitach, a ceny są porównywalne… Podobnie zresztą było na polu namiotowym na Mazurach.




sobota, 16 lipca 2011

Prawdziwe początki outdooru.

Jak zobaczyłem tylko to zdjęcie nie mogłem się oprzeć pokusie żeby je tu wrzucić :) Tak to kiedyś wyglądało jak pierwszy „debil” wpadl na pomysł żeby zamiast siedzieć na dole to pchać się w góry:)




piątek, 8 lipca 2011

I znów czas przygotowań.

Tak jak wcześniej pisałem, udało się nam się dograć urlopy i zorganizować na wyjazd. W sobotę 30.07 chcemy jechać z Krakowa do Canazei, przez Bielsko, Cieszyn, Brno, Wiedeń, Graz i Lienz. Google pokazują, że to około 1035 km, a czas przejazdu wyniesie mniej więcej 12h –my pewnie pojedziemy ciut dłużej, bo znając życie do Cieszyna będą korki, remonty itp. 

Role naszego transportu ma pełnić Aveo, autko trochę mniejsze niż wykorzystywany przez nas ostatnio Nissan Almera, (który był załadowany do granic możliwości), więc będzie ciężko się pomieścić ze wszystkimi betami, dlatego postanowiliśmy kupić jedzenie razem. Zawsze gotujemy wspólnie, a liczę, że dzięki temu, że jedna osoba będzie robiła zakupy uda nam się zoptymalizować ilość zabranego prowiantu.

Oczywiście jak zwykle zamierzamy spać na kempingu. Bierzemy pod uwagę dwie możliwości, albo Canazei, a jak by tam nie było miejsc to Alleghe.

Jak na razie za cel naszego wyjazdu obraliśmy następujące ferraty:

-Brigata Tridentina –pewnie padnie pierwszego dnia, jako rozgrzewka,

-delle Mesules –5/6 według przewodnika Tkaczyka,

-Cesare Piazzeta z wejściem na Piz Boe – podobno jedna z trudniejszych ferrat w dolomitach, liczę że uda nam się to zweryfikować:),

 -superferrata Gianni Costantini –ciche marzenie moje i Słonia, podobno najtrudniejsza ferrata w dolomitach.

Takie drogi mam na chwile obecną wybrane, daje trwają intensywne poszukiwania, 2-3 ferrat które można było by przejść podczas wyjazdu. Niestety czas na miejscu mamy ograniczony, a jest tyle możliwości, ciężko się jest zdecydować…


niedziela, 3 lipca 2011

Nowy wyjazd:)

Dziś ustaliliśmy ostatnie szczegóły, wyjazdu w Dolomity w tym sezonie. 30 lipca w godzinach porannych naszym Chevroletem Aveo ruszamy do Włoch. Nasz cel grupa Sella + prawdopodobnie via ferrata Constantini. Jedziemy w składzie Ja, Ojciec, Słoń i Jendras, Heniu niestety w tym roku nie mógł  się z nami zabrać. Jak na razie dużym sukcesem jest dopasowanie urlopu, tak żeby wszystkim pasowało:)